Autor |
MistrzCiasteczek
Alchemik
Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z otchłani piekielnych na dnie szafy
Śro 13:36, 23 Maj 2007
|
|
Wiadomość |
+Edenfields:Ciała splecione w tragicznym uścisku...+
|
  |
|
Usłyszałem…nie, poczułem, ze ktoś się zbliża…Byłem zszokowany…on przyszedł do mnie, sam? Po tym wszystkim co mu zrobiłem? Nie mogłem w to uwierzyć, zwłaszcza kiedy uchylił drzwi i wszedł do środka. Bez pukania lub jakiejkolwiek zapowiedzi…to było do niego wręcz niepodobne, jak nie pasujący kawałek układanki…
Mój piękny, błękitny motyl, chodząca niewinność…Dzisiaj wyglądał inaczej, tak perwersyjnie słodko, owinięty w biodrach skrawkiem jakiegoś materiału…Robił to specjalnie? Nieme, to wszystko było jakby nierealne…w końcu zacząłem się zastanawiać czy to aby nie sen…Okazało się jednak, że nie. Przeszedł obok i obdarował mnie tylko przelotnym spojrzeniem. Zamarłem na moment, obserwowałem…Podszedł do okna, zamknął je nawet go nie dotykając a ja patrzyłem na to wszystko i w pewnej chwili zdałem sobie sprawe iż nie jestem w stanie oderwać od niego oczu, czułem jak coś we mnie pęka, poczułem…no właśnie, co? Pożądanie? Naprawde nie wiem…
Powolnym krokiem podszedł do mnie, gładząc znacząco swoją smukłą szyję i mrużąc powieki jakby odczuwał coś niezwykle przyjemnego…I znowu tylko patrzyłem, jakiś tajemniczy błyska zawirował mi w oku…
-Morvo…-wyszeptałem w końcu. Może zbyt drapieżnie to zabrzmiało bo rozchylił w lekkim przestrachu powieki i wpatrywał się we mnie. Jego mina ukazywała cos dziwnego…Wydało mi się że na powrót stał się taki jakim go znam. Lecz wszystko to prysło gdy zdecydowanie, z gracją wślizgnął się pod satynową kołdrę. Czekałem na to co teraz nastąpi, nie miałem pojęcia czego oczekiwać przecież nigdy jeszcze nie widziałem go takim…Ale on tylko przytulił się do mnie nic nie mówiąc. Co miałem myśleć ? Odgarnąłem błękitne kosmyki z jego twarzy i delikatnie musnąłem wargami jego usta. Nie otworzył oczu, tylko mocniej zacisnął dłoń na prześcieradle. Schował głowę w moich ramionach…objąłem go…chyba płakał bo jego ciałem co chwila wstrząsały dreszcze…Nie rozumiałem tego uczucia…nie znałem go, wiedziałem tylko jaki nosi imię…
Post został pochwalony 0 razy
|
|